poniedziałek, 7 lutego 2022
Trwają prace przy uruchomieniu „Kwartalnika Fotografia”
poniedziałek, 10 stycznia 2022
„Kwartalnik Fotografia” reaktywacja w 2022
środa, 22 września 2021
Śliwnica 2021, czyli spotkanie fotografów i poetów w Lipnicy nad Jeziorami Powidzkimi
Od jakiegoś czasu odczuwałem silną potrzebę spotkania się z przyjaciółmi, z ludźmi, którzy „coś robią”, z ludźmi twórczymi. Głównie w szeroko pojętej fotografii, czyli zarówno z fotografami, jak i piszącymi o fotografii, a że jeden z nich, a konkretnie Krzysztof Szymoniak, pisze o fotografii, ale też jest poetą i prozaikiem oraz eseistą próbującym swoich sił także w fotografii, to poszerzyłem formułę spotkania o poetów. Jednym z nich był Jurek Kałwak, a drugim fotograf Piotr Nowak.
I tak, do Lipnicy koło Kosewa, gdzie mamy z Jolą domek letniskowy, na pierwszy weekend września zjechali na pogaduchy oprócz wyżej wymienionych: Maciej Szymanowicz, Jurek Wierzbicki i Sławek Skrobała, a w sobotę dojechali jeszcze Michał Sobczak i Sławek Tobis. Każdy miał czas na prezentację tego, co zrobił ostatnio i co robi aktualnie. Główny był piątek oraz sobotnie przedpołudnie, dlatego najwięcej stracił Sławek Tobis, bo jak przyjechał, to nie było już Macieja z Jurkiem Wierzbickim oraz Krzysztofa z Jurkiem Kałwakiem. Ale i tak było ciekawie. Nie widział też sobotnich prezentacji: Michała, Sławka i mojej.
![]() |
Siedzą od lewej: Jerzy Kałwak, Krzysztof Szymoniak i Waldemar Śliwczyński, stoją od lewej: Sławek Skrobałą, Jerzy Wierzbicki, Maciej Szymanowicz i Piotr Nowak, fot. WŚ |
Myślę, że nie ma większego sensu szczegółowe opisywanie tego, kto o czym mówił i co pokazywał, ale z kronikarskiej powinności wymienię jedynie tematy wystąpień:
Krzysztof Szymoniak opowiedział o swojej ostatniej fascynacji Cieszynem i swoich pobytach w tym mieście, a także o dwóch książkach, jakie są efektem tych podróży. Jurek Kałwak, oprócz fragmentów swojej poezji zaprezentował fragmenty pisanego od paru lat „Alfabetu Kałwaka”, a Piotr Nowak w przerwach między robieniem dokumentacji (został naczelnym dokumentalistą Śliwnicy 2021) fotograficznej i wideo, przedstawił nam się bardziej jako człowiek pióra niż fotograf. Maciej Szymanowicz pokazał nam przedpremierowo (książka ukaże się w 2022) pdf-y swojej najnowszej książki o Zbigniewie Wołyńskim, ojcu Piotra Wołyńskiego z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, który był bardzo dobrym fotografem mody. Sławek pokazał swoje fotoreportaże, np. z nieudanego bicia rekordu Guinessa w biegu po orbitreku oraz z likwidowanej wiejskiej szkoły, a Michał ze swojego projektu fotografowania przez 365 dni 2021 roku – codziennie jedna fotografowania. Ja pochwaliłem się wydrukiem (brrr!) panoram, jakie chcę robić.
Będą następne spotkania w Lipnicy.
wtorek, 22 czerwca 2021
Czarownice na „Stosie” Rigamontich, czyli Kolekcja Wrzesińska po raz 12.
sobota, 24 kwietnia 2021
Polecam nową książkę o fotografii – prosto z UAM
poniedziałek, 1 lutego 2021
Bogdan Konopka, Fotograf, ale nie tylko – zaproszenie na wystawę
![]() |
Bogdan Konopka, Subiektyw, 2010 |
![]() |
Bogdan Konopka, Subiektyw, 2010 |
![]() |
Bogdan Konopka, Subiektyw, 2010 |
![]() |
Fot. Waldemar Śliwczyński, Pyzdry 1999 (Bogdan Konopka podczas fotografowania do cyklu „Rekonesans”) |
niedziela, 9 sierpnia 2020
Fotofestiwal 2020, cz. I
Nie byłem na Fotofestiwalu już parę lat, z tym większą ciekawością, ale i też z większymi oczekiwaniami, wybrałem się do Łodzi dzisiaj (niedziela. 9.08.). To pierwsza część tegorocznej edycji festiwalu, druga ma być w październiku, o ile oczywiście sytuacja pandemiczna pozwoli. Jest nietypowo, bo obowiązują rygory antywirusowe, ludzi dużo mniej niż zwykle, ale i tak interesująco. Jak zwykle.
W tym roku tematem przewodnim są kolekcjonerzy fotografii i ich kolekcje. Nie widziałem wszystkiego, a tylko wystawy główne w Łódź Art Center (chyba nadal to miejsce tak się nazywa) przy Tymienieckiego oraz jedną wystawę towarzyszącą – w pobliskiej Willi Grohmanna, czyli w Muzeum Książki Artystycznej; na więcej sił nie starczyło, upał i maseczki nie pozwoliły na więcej. Nie zamierzam pisać dziennikarskiego sprawozdania z tego, co widziałem, a jedynie podzielić się z Czytelnikami tego bloga moimi refleksjami i odczuciami.
Chyba największe wrażenie zrobiła na mnie wystawa inicjatywy Fortepan z Węgier, czyli archiwum fotografii anonimowych, negatywów wyrzuconych na śmietniki, nieznanych autorów, a także zdjęć podarowanych przez różnych ludzi. Dwóch kolegów ze studiów, podejrzewam, że mniej więcej w moim wielu, postanowiło kolekcjonować fotografię niechcianą, niedocenianą, skanować i archiwizować (opisywać, tagować) to wszystko, co wpadnie im w ręce. Wpierw dostrzegli wielką wartość, zwłaszcza dokumentalną takiej fotografii, często bardzo amatorskiej, kiepskiej technicznie i kompozycyjnie – a później zaobserwowali, że miewa ona w swojej masie także wartość historyczną, a nawet artystyczną. Mieli rację! Dzięki nim możemy dziś oglądać bardzo różne zestawy fotografii, czasem bardzo zaskakujące, np. z „misiem” zatytułowane: „Koszmar Bożego Narodzenia”, czy np. odzwierciadlające marzycielski mit Ameryki – zdjęcia z Coca Colą czy drogą nr 66.
cdn.









