wtorek, 19 lipca 2016

Cisza Wielkopolski – pierwsze fotografie, pierwsze refleksje



Próchnowo, detal, lipiec 2016, powiat Wągrowiec
Większość fotografii, jakie zamierzam wykonać będzie ukazywała całość budynku, ale od czasu do czasu, aby rozbić pewną monotonię ujęć na wystawie i w ewentualnej publikacji książkowej, zamierzam posłużyć się zdjęciami „z innej parafii”, detalem, pejzażem wiejskim (jak Bóg da, to nawet sielsko-anielskim). Do prezentowanej tu fotografii mam nawet parę, drugą „połówkę” (proszę nie mylić z 0,5 litra czegokolwiek!): 

Chocicza Mała, detal, wrzesień 2001, powiat wrzesiński
Prawda, że obie fotografie „konweniują”? Po wyrównaniu tonalnym, rzecz jasna. Dobrze będą wyglądały na sąsiednich stronach albumu lub obok siebie na wystawie, czyż nie? W „Topografii ciszy” zastosowałem podobny zabieg – oglądając dwór za dworem, pałac za pałacem, przysypiając po paru minutach, jesteśmy nagle budzeni zdjęciami pięknych drzew z parków dworskich. Myślę, że to był dobry zabieg, więc dlaczego go nie powtórzyć w najnowszym cyklu? 

Przerywniki przerywnikami, ale ważniejsze jest samo mięcho cyklu, czyli odchodząca w niebyt zabudowa wiejska, folwarki, domy mieszkalne, obiekty małego przemysłu... Jeżdżąc po powiecie wągrowieckim zauważyłem, że łatwo nie będzie. Wieś wielkopolska od czasów, kiedy w powiecie wrzesińskim szukałem (i znajdowałem!) kadry do „Ciszy”, zmieniła się. Najkrócej mówiąc, na wsi widać „piniądz” (to wpływ Unii, czy po prostu normalny rozwój cywilizacyjny?). Wiąże się z tym między innymi – dla mnie jako fotografa niestety (ale dla człowieka, Polaka, Wielkopolanina: „stety!”) – z tym, że wiele folwarków ktoś kupił, otoczył płotem i wyposażył w psy stróżujące, co powoduje, że dostępność wielu interesujących obiektów jest mocno ograniczona. Słowem: trzeba się sporo najeździć, naszukać, żeby znaleźć coś fajnego do sfotografowania. W powiecie wągrowieckim znalazłem dwie perełki, które koniecznie wejdą do cyklu: folwark w Próchnowie (zrobiłem tam zdjęcie, ale zaświetliłem częściowo negatyw podczas wymiany błon w kasetach w samochodzie – słowem nic nowego, od czasu do czasu przez swoją głupiznę, a właściwie brak staranności, muszę coś spier... no i muszę tam wrócić, bo budynek jest prze-przepiękny... na szczęście Próchnowo jest tylko 86 km od Wrześni, a nie jak Poraj czy Działoszyn przy „808,2 km” – ok. 250 km) oraz murowany wiatrak „koźlak”, czyli typu holenderskiego w Bracholinie. Dzięki temu znalezisku mój wcześniejszy Holender z Pyzdr nie będzie sam, będzie mu z pewnością weselej (mnie na jego miejscu by było).

Obok Bracholina jest miejscowość Łekno, gdzie przy rozstajach dróg jest taki oto dom mieszkalny, zresztą na sprzedaż (ciekawe za ile?):

Łekno, lipiec 2016, powiat wągrowiecki
Do „Ciszy Wielkopolski” (jest to nazwa robocza, tymczasowa, może ulec zmianie) zamierzam – też dla urozmaicenia całości – wprowadzić zdjęcia panoramiczne z xpana. Tak do końca nie jestem do nich przekonany, chociaż jak gdyby równolegle z kadrami z Wisnera, fotografuję też xpanem. Drodzy Czytelnicy tego bloga: wyraźcie swoją opinię, pomożecie mi dokonać wyboru – czy to dobry pomysł? Czy do cyklu powinienem obok zdjęć 5x7 cala włączyć zdjęcia z xpana?  

Roszkowo, grudzień 2011
Inny przykład:

Modrze, styczeń 2009

I jeszcze jeden:

Pawłowo Skockie, grudzień 2011

Aparat Hasselblad xpan-II to świetna konstrukcja, którą kupiłem w kwietniu 2004 (do Lille, gdzie dla festiwalu Transphotographiques 2004 realizowałem projekt „Croix panoramique” pojechałem w marcu jeszcze z Noblexem, który oprócz wspaniałej szerokości widzenia, miał jednak swoje ograniczenia związane przede wszystkim z paskudną paralaksą – mówiąc potocznie, czyli normalnie – przy ujęciach frontalnych dawał „beczkę”: piony były pionowe, ale poziomy już poziomami nie były, tylko liniami krzywymi, łukami, co mnie akurat nie bawi. Słowem: aby noblexem fotografować w miarę realistycznie, a więc bez zniekształceń, trzeba było nauczyć się pewnych tricków: zrezygnować z ujęć frontalnych, np. budynków i fotografować raczej skośnie lub też takie kadry łapać, żeby u góry kadru nie było linii równoległych – tak jest np. wtedy, gdy fotografujemy naturę, góry, drzewa, czy inne rośliny. Aparat i tak zniekształca, ale na zdjęciu tego nie widać, więc jest ok. Kiedyś pokażę parę ilustracji, żeby było wszystko jasne). Jest to analogowy aparat małoobrazkowy (tak się jakoś przyjęło, że słowa „kamera” używa się tylko dla większych niż małoobrazkowe konstrukcje, dla średniego i dużego formatu; i dlatego xpan jest tylko „aparatem”, a nie „kamerą” – ciekawe dlaczego?), o formacie klatki 24 x 60 mm. Skandynawska firma stworzyła dla xpana 3 obiektywy: szeroki 30 mm (mam, ale nie używam, bo ten obiektyw zniekształca, z fiata 126p robi limuzynę, aktualnie „w pożyczkach” u zaprzyjaźnionego fotografa przyrody, dla fotografii którego te zniekształcenia nie mają znaczenia), 45 mm, czyli normalny, którego używam w 99% przypadków, bo daje najbardziej wierne odwzorowanie tego, jak widzi człowiek i robi to w sposób też wierny tonalnie (nie wiem, jak jest z oddaniem kolorów, bo – przypominam: ja pracuję w zasadzie tylko w czerni i bieli i w tym co „pomiędzy”, ale sądzę, że też dobrze. Mam też delikatne tele, chyba 90 mm, ale przez te 12 lat, odkąd go mam użyłem go może z  20 razy? 
Moje obawy, czy do „Ciszy Wielkopolski” włączyć zdjęcia z xpana biorą się z radykalnej różnicy między wielkością negatywu – 24 x 60 mm z jednej strony, a 5 x 7 cala, czyli ok. 130 x180 mm z drugiej. Aż nie chce mi się mnożyć te milimetry, żeby pokazać różnicę wielkości „matrycy”, „formy kopiowej”, jak mówiło się kiedyś w poligrafii, między negatywami z xpana i Wisnera. Różnica jakości musi być znaczna, chociaż – wszystko zależy od skali powiększenia. Różnica jakości obrazu będzie widoczna dopiero przy wielkich powiększeniach – przy odbitkach robionych na arkuszach 30x40, czy nawet 50x60 cm odbitki z xpana (choć nieco gorsze) dają radę, a w druku, jeśli jest dobry, w zasadzie nie do odróżnienia z wielkim formatem. Popatrzmy na przykład na „Metamorphosis” Macieja Fiszera, który fotografował xpanem, tam jakość (rozdzielczość) fotek z xpana w naprawdę dużej książce jest perfekcyjna. 
Może więc – nie ma się czego obawiać? 







środa, 13 lipca 2016

Wracam do gry – Cisza Wielkopolski


Pruchnowo, powiat wągrowiecki, 10.07.2016

Po ponad ośmiu latach powracam do mojego pierwszego poważniejszego tematu, czyli do „Ciszy” (2008), ale tym razem wyjdę poza mój powiat, a przedmiotem mojego zainteresowania jest cała Wielkopolska. Siłą sprawczą tej „reaktywacji” jest Ewa Kostołowska, kustosz Muzeum Mickiewicza w Śmiełowie (oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu), która zaproponowała mi ten temat. 
Przypomnę, że cykl „Topografia ciszy”, czyli zapomniane dwory i pałace wiejskie w Wielkopolsce też był jej pomysłem, zresztą pani kustosz napisała piękny wstęp do książki o tym samym tytule (drugi tekst napisał Wojtek Wilczyk). 
Przypomnę też, że „Cisza” zawiera zdjęcia starej zabudowy wiejskiej: mieszkalnej, przemysłowej, folwarcznej, gospodarskiej, z tym, że wówczas fotografowałem tylko obiekty znajdujące się w powiecie wrzesińskim rozumianym historycznie, czyli łącznie z nieodżałowaną gminą Strzałkowo, która dzisiaj należy do powiatu słupeckiego. Cykl był w moich zamierzeniach nawoływaniem do zachowania dla przyszłych pokoleń jak największej części starej zabudowy wiejskiej, ponieważ jest ona materialnym składnikiem naszego narodowego dziedzictwa. Obory, stodoły, chlewy i inne budynki są zabytkami, z czego obecni właściciele czy dzierżawcy najczęściej w ogóle nie zdają sobie sprawy i robią bardzo wiele, żeby ich się pozbyć. Dlatego świadomie i z premedytacją niszczą wszystko co stare, bo to rudery, ogołacając polską wieś z reliktów przeszłości. Szacunkiem otacza się właściwie tylko kościółki i niektóre dwory ziemiańskie, ewentualnie murowane dawne szkoły, które w barbarzyński sposób przebudowuje się na mieszkania. Państwowe służby ochrony zabytków zadają się nie reagować i dają ciche przyzwolenie na rozwalanie zabudowy folwarcznej. 
Parę dni temu, po telefonie Ewy Kostołowskiej, przejrzałem ponownie „Ciszę” i z przerażeniem połączonym z niedowierzaniem stwierdziłem, iż mniej więcej połowa rzeczy, jakie „zdjąłem” w latach 2001–2008, już nie istnieje! A stąd płynie prosty wniosek, że moje nawoływanie do nieniszczenia było wołaniem na puszczy! Czy zatem warto było aż tak się trudzić, jeździć rowerem i autem po powiecie z ciężkim sprzętem przez ładnych parę lat? Odpowiedź nie jest łatwa. Skoro i tak, mimo mojego nawoływania, rozwalono tak wiele pięknych rzeczy, to znaczy, że nie było warto, ale jeśli chce się znaleźć w tym jakiś sens, to można jednak powiedzieć: przynajmniej zdjęcia zostały, przynajmniej na zdjęciach kilka stodół, domów mieszkalnych i folwarków, trwa nadal. 
Tym razem cykl będzie składał się z odbitek różnych formatów, od 30x40 cm, przez panoramy ok. 20x50 cm, do 50x60 cm. Premiera nastąpi podczas Nocy Muzeów, czyli w maju przyszłego roku, albo rok później. Oczywiście w Śmiełowie. Liczę też na to, że Muzeum znajdzie pieniądze na wydanie książki-albumu. Swój udział w przedsięwzięciu ma mieć też Muzeum Etnograficzne, które też jest filią Muzeum Narodowego.
Przystąpiłem już do pracy, bo czasu – jak na skalę przedsięwzięcia (80-100 fotografii) – jest naprawdę mało. Rozpocząłem od małego rekonesansu w gminie Kostrzyn Wlkp. oraz od pierwszego fotografowania w powiecie wągrowieckim (patrz zdjęcie na początku tego postu), korzystając z zaproszenia Lecha Szymanowskiego, który w galerii Miejskiego Domu Kultury pokazuje moją wystawę „808,2 km” (patrz zdjęcie poniżej – z piątkowego wernisażu).

08.07.2016 MDK Wągrowiec, wernisaż „808,2 km”, z prawej strony stoi (odwrócony tyłem) Krzysztof Szymoniak, który wygłosił bardzo konkretny wstęp; na lewo ode mnie stoi Lech Szymanowski
Na blogu będę od czasu do czasu publikował zdjęcia, jakie wywołam i zeskanuję. Do zobaczenia!


poniedziałek, 1 lutego 2016

Janusz Nowacki w Pix.House

W najbliższy piątek, 5 lutego w galerii Pix.House w Poznaniu (ul. Głogowska 35A) o godz. 18.30 rozpocznie się spotkanie autorskie Janusza Nowackiego z okazji wydania przez ProFotografię Moniki Piotrowskiej monografii Janusza pt. „Pejzaże z drogi do ciszy”.

Bardzo cieszę się z tej książki, bo ona się Januszowi po prostu należy. Za dziesiątki lat tworzenia i organizowania życia fotograficznego w Poznaniu i województwie, za dziesiątki, a może setki ludzi zarażonych przez Nowackiego fotografią, za galerię pf i za tak zwany „całokształt”. Wielki ukłon w stronę Moniki Piotrowskiej i Andrzeja Niziołka - za tę książkę. Napiszę swoją opinię o książce, kiedy już będę ją miał, czyli po piątku. To już trzecia książka Nowackiego w ostatnim czasie, po „Twarzach jazzu” i „Lustrach pamięci”. W zapowiedziach spotkania przywoływane są słowa Janusza, jakoby ta książka miała być „podsumowaniem i zamknięciem klamrą tego, co dotąd zrobiłem”, ale ja w to nie wierzę. Jak go znam, to przygotowuje coś zupełnie nowego, coś, czym wszystkich zaskoczy. Ale jeszcze nad tym pracuje...

niedziela, 20 grudnia 2015

W końcu wywołałem... i coś do posłuchania

Wywołałem w końcu negatywy, jakie naświetliłem podczas biennalowego spotkania ze mną, 24 listopada br. Obiecałem wówczas, że prześlę skan wysokiej rozdzielczości każdemu, kto jest na zdjęciu - proszę zatem o podanie adresów, na jakie mam przesłać. 
To, co poniżej to jest tylko podgląd, mój nieudolny skan wykonany na skanerze płaskim, zainteresowanym prześlę skan z „bębna”. Zrobiłem dwa naświetlenia, więc każdego proszę o dokonanie wyboru, jaki chce - pierwszy, czy drugi? Niestety, dopiero teraz widzę, że Swosiu kogoś zasłonił...
Tak, czy inaczej, bardzo miło wspominam tamten wieczór - za stworzoną atmosferę dziękuję wszystkim, którzy przyszli.


Zdjęcie nr 1
24.11.2015 Uczestnicy spotkania w Arsenale - Fot. Waldemar Śliwczyński 

Zdjęcie nr 2
Proszę o zgłoszenia na mejla: w.sliwczynski@wrzesnia.info.pl lub w Wiadomości z FB lub w komentarzu pod tym postem na tym blogu.

Przy okazji informuję, że byłem gościem Michała Nogasia w Radiowym Domu Kultury w Trójce. Rozmowa ma długość 6:16 min, a posłuchać ją można tu - http://www.polskieradio.pl/9/209/Artykul/1550313,8082-km-czyli-portret-tajemniczej-Warty

Nie trzeba słuchać całej audycji - po wejściu na stronę Trójki wystarczy kliknąć „Posłuchaj”: 




Byłem też w Poznaniu w Radio Merkury, gdzie w cyklu „Rozmowy po zachodzie” mówiłem o Warcie i o „808,2 km”. Audycji (prawie godzina!) można posłuchać tu: http://wrzesnia.info.pl/tematyczne/kultura/item/8240-warciański-projekt-w-kolejnym-radiu-audio

Radio Merkury, 17.12.2015 - z prawej Rafał Regulski

Na tym nie koniec - „Gazeta Wyborcza” z 18.12. umieściła „808,2 km” na liście rekomendowanych prezentów świątecznych:


„Gazeta Wyborcza” z 18.12.2015 

Najważniejsze, najciekawsze i najfajniejsze jest dla mnie to, co dzieje się u Wojtka Wilczyka na Hiperrealizmie - sami sprawdźcie: http://hiperrealizm.blogspot.com/2015/12/troche-statystyki-8082-waldemara.html?showComment=1450652773217#c7728976550352199182

A tu - przeczytajcie koniecznie:

Na razie tyle - już się nie przechwalam.




poniedziałek, 14 grudnia 2015

„808,2 km” - najlepszy prezent pod choinkę

Cena książki - 90 zł + koszty przesyłki
Kalendarz na 2016 „808,2 km” - 30 zł + koszty przesyłki
Zamówienia - z.kaczmarek@wrzesnia.info.pl

Książka dostępna jest też w księgarni Bookowski w CK Zamek w Poznaniu.


środa, 4 listopada 2015

Zapraszam na 9. Biennale Fotografii w Poznaniu



W następną sobotę, a dokładnie 14 listopada o godz. 17.00 rozpocznie się otwarcie tegorocznej edycji festiwalu. Jak już tu informowałem, biorę udział w jednej z trzech głównych wystaw Biennale - Eksploracje. Między naukowością a topografią - a także w jednej z wystaw towarzyszących Moja Wielkopolska - analog. Na pierwszej pokazuję fragment „808,2 km”, a na drugiej „Ziemię świętą?” o współczesnym Izraelu.


tył plakatu jak będzie można sobie zabrać na pamiątkę z wystawy w Arsenalu
Front plakatu
A oto oficjalna rozpiska Biennale - niech przemówią organizatorzy:

Wydarzenia 14 listopada:

12:00 – konferencja prasowa 9. edycji Biennale Fotografii (Galeria Miejska „Arsenał”) 14:00 – otwarcie wystawy „Widoki nieznanego – egzotyczne fotogramy ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej” (Pałac Działyńskich, oddział Biblioteki Kórnickiej PAN)


15:00 – wernisaż pierwszej wystawy głównej „Czasoprzestrzeń” oraz wystawy indywidualnej Vereny Blok – „I Smell Like Rain” (sale 102-104 i Galeria Fotografii pf w Centrum Kultury ZAMEK)


17:00 – wernisaż dwóch kolejnych wystaw głównych „Eksploracje. Między naukowością a topografią” oraz „Na wspak. O pochodzeniu gatunków” oraz ekspozycji „Realistic Travels” w Fotoplastykonie Poznańskim (Galeria Miejska „Arsenał”)


19:00 – promocja książki Waldemara Śliwczyńskiego „808,2 km” i spotkanie autorskie (Galeria Miejska „Arsenał”)

20:00 – wernisaż wystawy konkursu Poznań Photo Diploma Award 2015 (Słodownia, Stary Browar)


Konferencja prasowa poprzedzająca otwarcie 9. edycji Biennale Fotografii
Termin: 14 listopada (sobota) 2015, godz. 12:00 Miejsce: Galeria Miejska „Arsenał” w Poznaniu

Rozpoczynającą się 14 listopada 2015 r. dziewiątą edycję Biennale Fotografii w Poznaniu, którego głównym organizatorem jest Galeria Miejska „Arsenał”, a współorganizatorem – Centrum Kultury Zamek, poprzedzać będzie konferencja prasowa, informująca o tegorocznej formule Biennale. Podtytuł „Eksploracje” potraktowany został jako punkt wyjścia do artystycznej refleksji nad związkami fotografii z nauką i sposobami pojmowania otaczającego nas świata. Na rozmaite sposoby temat ten podjęty został w wystawach głównych, prezentowanych w Galerii Miejskiej „Arsenał” i Centrum Kultury Zamek: „Eksploracje. Między naukowością a topografią”, której kuratorem jest Sławomir Tobis, „Na wspak” opracowanej przez Patrycję Cembrzyńską i „Czasoprzestrzeń” kuratorowanej przez Martę Smolińską. Inne formuły, określenie nieoczywistych często relacji ujawniają wystawy towarzyszące prezentowane w trakcie Biennale Fotografii w kilkunastu miejscach w Poznaniu.

Na konferencji prasowej przekazane zostaną materiały prasowe oraz omówione najważniejsze wydarzenia, odbywające się w ramach Biennale Fotografii, trwającego do 13 grudnia 2015 r.


Wernisaż wystawy „Widok nieznanego – egzotyczne fotogramy ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej” – wystawy towarzyszącej 9. edycji Biennale Fotografii
Wernisaż: sobota, 14 listopada 2015, godz. 14:00
Miejsce: Pałac Działyńskich
Organizatorzy: Biblioteka Kórnicka PAN, Galeria Miejska „Arsenał”, Galeria Fotografii „pf”

Tuż po konferencji prasowej, która rozpoczyna 14 listopada pierwszy dzień 9. edycji Biennale Fotografii, odbędzie się otwarcie wystawy, wprowadzającej rys historyczny do tegorocznego tematu przewodniego Biennale – „Eksploracji”. Egzotyka i naukowo-dokumentacyjny charakter fotografii zaprezentowane zostanie za pomocą zdjęć ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej PAN, do których należą zdjęcia Konstantynopola Jamesa Roberstona wykonane w latach 1853-1854 oraz fotografie nabyte podczas podróży do Australii i Oceanii przez hr. Władysława Zamoyskiego.

Wernisaż wystawy „Czasoprzestrzeń” oraz wystawy indywidualnej Vereny Blok – „I Smell Like Rain”
Termin: 14 listopada (sobota) 2015, godz. 15:00 Miejsce: Centrum Kultury ZAMEK

Pierwszym wydarzeniem wernisażowym, w dniu otwarcia dziewiątej edycji Biennale Fotografii, będzie połączone otwarcie jednej z trzech wystaw głównych Biennale Fotografii pt. „Czasoprzestrzeń”, której kuratorką jest dr hab. Marta Smolińska, profesorka UAP oraz wystawy indywidualnej laureatki konkursu Poznań Photo Diploma Award 2013 – niderlandzkiej artystki Vereny Blok. W dawnych salach cesarskich oraz w Galerii Fotografii „pf” w Centrum Kultury Zamek obejrzeć można prace odnoszące się do tegorocznego hasła przewodniego Biennale Fotografii – „Eksploracje”.
Marta Smolińska do wystawy „Czasoprzestrzeń’ zaprosiła: Serkana Özkayę, Agatę Dobierską, Aleksandrę Ska, Jakuba Jasiukiewicza, Mateusza Ząbka, Lidię Kot, Jerzego Olka, Krzysztofa Kurłowicza, Michała Kałużnego, Michała Martychowca, Sebastiana Trzoskę i Wojciecha Ulmana. Do fizyki pojęcie czasoprzestrzeni wprowadził w 1908 roku Herman Minkowski, który nadał teorii względności elegancką i geometryczną postać. W ramach 9. edycji Biennale Fotografii termin ten funkcjonuje w kontekście sztuki, pokazując nie tylko jej związki z nauką, lecz również aspekt fascynującej estetyki, która rodzi się jako swego rodzaju „skutek uboczny” fotografowania różnych wymiarów czasoprzestrzeni. W centrum uwagi stoją zarówno planety i niebo, postrzegane jako makrokosmos, jak i wirusy czy bioformy eksponowane jako sygnały życia mikrokosmosu.
Artystki i artyści, zaproszeni do udziału w wystawie, na rozmaite sposoby dotykają kwestii wizualizacji wielowymiarowości czasoprzestrzeni, poruszając się w różnych technikach, związanych z fotografią. Prezentowane prace rozgrywają się w zagięciach i zakrzywieniach rzeczywistości, które nieoczekiwanie dają wgląd w makro- i mikrokosmos. Fotografia pozwala na skupienie uwagi na tym, co efemeryczne i niestałe, koncentrując naszą percepcję na czasoprzestrzennych procesach, zachodzących we wszechświecie.
Czy słońce może wyglądać jak czarna dziura? Dlaczego tak łatwo zahipnotyzować nas zdjęciami kosmosu? Czy są to estetyczne „samograje”, które uwodzą porażającym pięknem? Czy możemy jednocześnie widzieć dwa księżyce? Czy na pewno potrafimy odróżnić widok powierzchni planety od morskich fal czy kosmicznych mgławic? Czy w obszarze fotografii można otwierać nowe wymiary czasoprzestrzeni? Gdzie przebiega granica między makro- i mikrokosmosem? W jaki sposób fotografia i jej techniki umożliwiają nam zanurzanie się w czasoprzestrzenne uniwersum? Czy długi czas otwarcia migawki kreuje iluzję ruchu czy raczej typ obrazu, którego nigdy nie zobaczylibyśmy naszym nieuzbrojonym okiem?
Celem wystawy jest postawienie nie tylko powyższych pytań, lecz również refleksja nad kondycją medium fotografii i potencjałem zasobu jej technik wobec zagadnienia obrazowania pojęcia czasoprzestrzeni. Czy hipnotyzująca, wręcz kiczowata uroda spadających gwiazd, którą może dziś zarejestrować każdy posiadacz sprzętu fotograficznego dobrej klasy, przesadnie nie estetyzuje fotografii? A może czasem warto – właśnie dzięki obrazowaniu czasoprzestrzeni – dać się uwieść obezwładniającemu pięknu kosmicznych zjawisk?
Jednocześnie w Galerii Fotografii „pf” otwarta zostanie wystawa prac Vereny Blok pt. „I Smell Like Rain”, ściśle powiązana z jej konkursowymi, dyplomowymi pracami, które zyskały uznanie jury prestiżowego Poznań Photo Diploma Award 2013. Międzynarodowe jury w składzie: Irina Chmyreva, Karol Hordziej, Jesus Vilamajo, Mitro Kaurinkoski, Olivier Spillebout przyznało Grand Prix dyplomantce Królewskiej Akademii Sztuk w Hadze, która cykl zdjęć wykonała pod opieką Corinne Noordenbos. Zdjęcia wykonane zostały na Mazurach i odnoszą się do indywidualnego odbioru dzieciństwa artystki, która zazwyczaj spędzała wakacje właśnie na polskim pojezierzu. Tam Verena Blok poznała dwunastoletnią Natalię, która wskutek nieobecności matki była jedyną kobietą w rodzinnym domu, zamieszkałym przez ojca i jej czterech braci. Zdjęcia mają na celu uchwycić tę pozornie niezwykłą, ale zawsze trudną relację rodzinną, w której na młodej nastoletniej osobie spoczywa budowa domowej atmosfery, za którą odpowiadają dojrzałe
zwykle kobiety. W ramach cyklu „I Smell Like Rain” artystka eksploruje krajobrazy mazurskich jezior i lasów, czyniąc z nich przejmujące przedstawienia samotności i opuszczenia.


Verena Blok (rocznik 1990) ukończyła studia w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych (KABK) w Hadze w 2013 r. Obecnie kontynuuje studia magisterskie na kierunku Fotografia na AKV i St. Joost w Bredzie. W 2014 r. jej projekt „I Smell Like Rain” był prezentowany w Stedelijk Museum w Amsterdamie podczas prezentacji zbiorowej „On the Move: Contemporary Storytelling in Photography and Graphic Design” i w trakcie Transphotographiques w Lille (Francja). Jej najnowsza praca „Where Swans Meet” jest obecnie prezentowana w Het Nutshuis w Hadze. Verena Blok jest dokumentalistką, uwielbiającą ludzi i opowiadanie historii. Fotografuje ze sporą intuicją i woli podążać śladami swoich protagonistów. Postrzega siebie jako powieściopisarkę, dla której codzienne życie jest główną inspiracją, utrzymującą zarazem poziom samokontroli nad portretowaniem rzeczywistości. Obecnie w swoich pracach bada obszary więzi, przynależności, relacji, statusu społecznego, samotności i pożądania.

Wernisaż wystaw „Eksploracje. Między naukowością a topografią”,
„Na wspak. O pochodzeniu gatunków” oraz ekspozycji „Realistic Travels” w Fotoplastykonie Poznańskim

Termin: 14 listopada (sobota) 2015, godz. 17:00 Miejsce: Galeria Miejska „Arsenał” w Poznaniu
Dwie godziny po pierwszym wernisażu, odbędzie się połączony wernisaż dwóch kolejnych wystaw dziewiątej edycji Biennale Fotografii. O godzinie 17:00 dla zwiedzających udostępnione zostaną – wystawa „Eksploracje. Między naukowością a topografią”, której kuratorem jest dr Sławomir Tobis oraz „Na wspak. O pochodzeniu gatunków”, której autorką jest dr Patrycja Cembrzyńska. 
Tak odmienne fascynacje oraz doświadczenie naukowe pokazują dwa alternatywne, ale równie ekscytujące, spojrzenia na główną kwestię tegorocznej edycji Biennale Fotografii. W przypadku wystawy „Na wspak. O pochodzeniu gatunków” punktem wyjścia jest refleksja nad naturą i jej niedoskonałością, która uzewnętrznia się w obiektywie aparatu i uchwycona zostaje, by dostarczyć nam pewnej wiedzy o nas samych oraz ludzkim ciele. Stąd też do udziału w tym projekcie kuratorka zaprosiła Mata Collishawa oraz Pawła Bownika, którzy z niebywałym wyczuciem potrafili za pomocą fotografii obnażyć więź między ludzkim ciałem a światem roślin.

Wystawa główna „Eksploracje. Między naukowością a topografią” skupia się o wiele bardziej na związkach fotografii z medycyną, jak również stara się uchwycić zakorzenione w medium fotografii reguły, które powodują, że za pomocą aparatu możliwe jest oddanie doświadczenia, towarzyszącego obserwacji i analizie rzeczywistości. Poprzez niezwykle szeroką tematykę obnażone zostały rozmaite strategie naukowego podejścia do fotografii i rejestrowania za pomocą tej techniki zarówno świata zewnętrznego, jak i wnętrza człowieka, którego w inny sposób nie da się dostrzec.

Trzecią ekspozycją, która zostanie otwarta dla zwiedzających o godz. 17:00, będzie pionierski projekt artystyczny „Realistic Travels”, zrealizowany przez studentów drugiej pracowni fotografii Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu pod kierownictwem dra Jarosława Klupsia. Fotoplastykon – narzędzie niegdyś stanowiące stechnicyzowaną formę doświadczania odległych krain – stał się punktem wyjścia dla różnorodnych prób zmierzenia się z efektami trójwymiaru, łączącymi dziewiętnaste i dwudzieste stulecie z obecnym. Niezwykłe efekty udało się osiągnąć za pomocą zarzuconej jeszcze w XIX wieku techniki mokrego kolodionu, podobnie jak w przypadku twórczego przekształcenia map, dostępnych za pomocą portalu Google Maps. Dzięki połączeniu tak rozmaitych technik rejestracji obrazu, stworzono cykl stereofotografii, ściśle dopasowany do artystycznego przeznaczenia Fotoplastykonu Poznańskiego.

Promocja książki Waldemara Śliwczyńskiego „808,2 km”
Termin: 14 listopada (sobota) 2015, godz. 19:00 Miejsce: Galeria Miejska „Arsenał” w Poznaniu
Artysta: Waldemar Śliwczyński
808, 2 km. Ta informacja stanowiła punkt wyjścia dla Waldemara Śliwczyńskiego, który w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, zrealizował swój projekt dokumentacyjny, prezentujący bieg trzeciej pod względem długości rzeki w Polsce. Taką bowiem długość od źródeł w Kromołowie po ujście w okolicach Kostrzyna ma Warta, płynąca najpierw szeroką doliną od źródeł po przełom przez jurajskie pasmo Wyżyny Krakowsko–Częstochowskiej. Pierwotnie czysty strumyk w okolicy Huty „Zawiercie” zmienia swoje oblicze na, niestety, o wiele bardziej zanieczyszczony. Waldemar Śliwczyński towarzyszył tej strudze, która przekształca się z kilometra na kilometr w szeroką rzekę, przyglądając się jej m.in. w Myszkowie, Częstochowie, Sieradzu, Uniejowie, Działoszynie, Ciążeniu, Poznaniu, Gorzowie Wielkopolskim oraz Kostrzynie. Autorowi w tym projekcie współtowarzyszyli Jolanta Śliwczyńska, Tomasz Wojciechowski, Aleksandra Śliwczyńska-Kupidura, Krzysztof Liberkowski oraz Artur Kopik. Efektem całego projektu są nie tylko zdjęcia, prezentowane na jednej z wystaw głównych 9. edycji Biennale Fotografii: „Eksploracje. Między naukowością a topografią”, ale również pełna znakomitych zdjęć publikacja, która zaprezentowana zostanie w dniu otwarcia Biennale.

Wernisaż wystawy konkursu Poznań Photo Diploma Award 2015
Termin: 14 listopada (sobota) 2015, godz. 20:00 Miejsce: Słodownia, Stary Browar, Poznań
Artyści: Franciszek Ammer, Tomas Chadim, Anna Grzelewska, Lena Jakubčáková, Vendula Knopová, András Ladocsi, Ksenia Les, Lena Lukačovičová, Megan Moore, Moritz Küstner, Nikita Shergill, Michał Sierakowski, Zuzana Sramkova, Jana Sturdikova, Imrich Veber, Aleksandra Walków, Katarzyna Wąsowska, Maja Wirkus, Piotr Zbierski, Marta Zgierska
Kuratorzy: prof. Andrzej P. Florkowski, mgr Anna Kędziora
Wystawą towarzyszącą 9. edycji Biennale Fotografii jest Poznań Photo Diploma Award 2015, która jest już trzecią odsłoną prestiżowego międzynarodowego konkursu, organizowanego przez Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu. Celem konkursu jest prezentacja i promocja najlepszych dyplomów licencjackich i magisterskich, w obszarze fotografii, z całego świata. Poznań stanowi najistotniejszy ośrodek edukacji fotograficznej w Polsce, a artystów operujących tym medium kształci się w stolicy Wielkopolski już od 1919 r. Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu chlubi się czterdziestoletnią tradycją i doświadczeniem w zakresie edukacji w dziedzinie współczesnej fotografii. Towarzysząc 9. edycji Biennale Fotografii w Poznaniu, uznawanej za jedno z najważniejszych wydarzeń fotograficznych w Polsce, trzecia edycja Poznań Photo Diploma Award 2015 daje uczestnikom możliwość, by zaprezentować swoje prace szerszej publiczności oraz profesjonalistom. Najlepsze dyplomy wybrało niezależne, międzynarodowe jury, składające się z ekspertów w zakresie współczesnej fotografii, w tym dyrektorów festiwali fotograficznych, krytyków i kuratorów. W tym roku w skład jury weszli: Micheala Bosakova, Zippora Elders, Markus Hartmann, Jesus Vilamajo i Natalia Lloreta oraz Adam Mazur. Finalistami konkursu zostali przedstawiciele polskich, europejskich i północnoamerykańskich środowisk artystycznych: Franciszek Ammer (Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi), Tomas Chadim (Uniwersytet Śląski w Opawie), Anna Grzelewska (Uniwersytet Śląski w Opawie), Lena Jakubčáková (Uniwersytet Śląski w Opawie), Vendula Knopová (Uniwersytet im. Tomasa Baty w Zlinie), András Ladocsi (Uniwersytet Sztuki i Projektowania im. Laszlo Moholy-Nagy w Budapeszcie), Ksenia Les (Wyższa Szkoła Zawodowa w Bielefeld), Lena Lukačovičová (Akademia Sztuk Pięknych i Projektowania w Bratysławie), Megan Moore (Uniwersytet Concordia w

Montrealu), Moritz Küstner (Wyższa Szkoła Zawodowa w Hanowerze), Nikita Shergill (Uniwersytet Sztuk Twórczych w Rochester), Michał Sierakowski (Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu), Zuzana Sramkova (Uniwersytet w Ostrawie), Jana Sturdikova (Uniwersytet Śląski w Opawie), Imrich Veber (Uniwersytet Śląski w Opawie), Aleksandra Walków (Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu), Katarzyna Wąsowska (Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu), Maja Wirkus (Wyższa Szkoła Artystyczna w Kassel), Piotr Zbierski (Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi), Marta Zgierska (Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi). 

sobota, 19 września 2015

„808,2 km” na finiszu, książka już się robi...

Działoszyn - dopłynęli do mety spływu...
Miło mi donieść Państwu, że dopłynąłem wreszcie do ujścia wiekopomnego projektu o Warcie, a właściwie o przyjemnościach analogu. Zakończyłem fotografowanie, wywoływanie negatywów i skanowanie wglądówek. Obecnie wszystkie teksty i moje nieudolne skany z negatywów na skanerze płaskim (bez cudowania z ustawieniami, „na defoltach” i bez późniejszej obróbki) są już gotowe i można projektować książkę. Jednocześnie z projektowaniem (jak zwykle robi to Tomek Wojciechowski, mój nadworny grafik) trwa skanowanie właściwe na skanerze bębnowym (jak zwykle, robi to Krzysiu Liberkowski). Jak zatwierdzę skład książki, skany się po prostu podmieni i będzie git.
Muszę jeszcze wybrać zdjęcia backstagowe, które w większości robiła moja żona, ponieważ musicie wiedzieć, że fotografie „artysty przy pracy” będą integralną częścią całości, podobnie jak mój „Pamiętniczek z fotografowania”.


Jeziorsko - byliśmy tu kilka razy, latem woda „zakwitła”, więc wszelka żegluga, kąpiele etc. na wschodnim brzegu zbiornika całkowicie ustały...

Żeby przekonać się, jak wielkim przedsięwzięciem jest „808,2 km”, przytoczę fragment książki. Nazwałem go „Metryczka projektu”:

Nazwa projektu: 808,2 km, czyli od źródeł do ujścia Warty
Numer projektu: 1/2014/2015
Placówka badawcza: Wydawnictwo Kropka Jolanta i Waldemar Śliwczyńscy, Września
Szef projektu: Waldemar Śliwczyński
Współpraca: Jolanta Śliwczyńska (backstage), Tomasz Wojciechowski (design), Aleksandra Śliwczyńska-Kupidura (print, PR), Krzysztof Liberkowski (ScanMate 3000), Artur Korpik (wydruki kontrolne)
Cele badawcze:
  • dokumentacja fotograficzna przebiegu Warty przez większe i mniejsze miejscowości
  • sprawdzenie jaka ta rzeka jest, jak wygląda od źródeł do ujścia
  • pokazanie aktywności ludzi na brzegach i w wodach, także w śladach tych aktywności
  • próba odpowiedzi na pytanie o to, czym w 2015 roku była Warta dla ludzi, którzy z niej „korzystają”?
  • czy fotografia analogowa może nadal być źródłem przyjemności?
Metoda główna: Obserwacja, kadrowanie, pomiar światła, naświetlenie analogowej błony światłoczułej, wywołanie negatywu oraz odbitki na papierze fotograficznym
Metoda pomocnicza: rozmowy z tubylcami i przybyszami okazjonalnymi
Sprzęt zdjęciowy:
kamera Wisner Technical Field nr 902 format 5 x 7 cala
obiektyw standardowy 210 mm
kasety Fidelity Elite
statyw Ries
światłomierz Gossen Lunasix 3
iPhone 5S (backstage)
namiot do wymiany błon w kasetach w plenerze
wężyk spustowy pneumatyczny 5-metrowy firmy Kaiser 
Sprzęt ciemniowy:
koreks Jobo Drum Expert 3006
maszynka do kręcenia koreksu - wyrób rzemieślniczy Romana Bochnaka
powiększalnik Durst Color Laborator 138
maskownica Kaiser promask 50/60
zegar ciemniowy Viponel
kuwety 50x60 cm
szyby 60x70 cm do suszenia odbitek, 4 mm Firmy Szklarskiej Komorowicz Września
termometr Kaiser Precision Thermometer
szczypce, wałek, szmatki, menzurki, itd - różni producenci 
Skanery:
ScanMate 3000 - bębnowy (do książki)
Epson Perfection V750 Pro - płaski (wglądówki)
Materiały, chemia:
błony Ilford FP4+
wywoływacz do negatywów Adox APH-09 (dawniej Agfa R09)
przerywacz Ilfostop (filmy i papier)
utrwalacz Ilford Rapid Fixer (filmy i papier)
zwilżacz - Ilford
papier - Ilford Multigrade IV
wywoływacz - Ilford Bromophen
papierowa taśma klejąca
Ilość naświetlonych błon fotograficznych:
350 szt.
Ilość godzin spędzonych w ciemni:
wywoływanie negatywów - ok. 80 godzin
wywoływanie, suszenie, docinanie, retuszowanie odbitek - ok. 100 godzin
Przejechane kilometry:
7534 km
Miejscowości, w których wykonano fotografie (kolejność - od źródeł do ujścia): Zawiercie Kromołów, Myszków, Poraj, Częstochowa, Działoszyn, Sieradz, Jeziorsko, Uniejów, Koło, Konin, Sławsk, Ląd nad Wartą, Ciążeń, Pyzdry, Nowa Wieś Podgórna, Czeszewo, Orzechowo, Dębno, Nowe Miasto nad Wartą, Śrem, Rogalinek, Puszczykowo, Poznań, Czerwonak, Oborniki Wlkp., Obrzycko, Wronki, Sieraków, Międzychód, Skwierzyna, Santok, Gorzów Wlkp., Kostrzyn nad Odrą.
Ilość termosów z kawą wypitych w podróży:
64 szt.
Ilość kanapek zjedzonych w podróży:
288 szt.
Budżet:
Koszty materiałowe - 7 000 zł
Kilometrówka - 7534 km x 0,84 zł = 6 328,56 zł
Robocizna w ciemni - 180 x 15 zł = 2 700 zł
Robocizna przy skanowaniu - 5 000 zł
Książka - 25 000 zł
Oprawa (Jacek Menes) - 2 000 zł
Razem - 48 328,56 zł (bez honorarium dla fotografów!)
Stopień osiągnięcia celów badawczych: 99%
Uwagi: bardzo łagodna zima i znikoma ilość śniegu spowodowały, że w zestawie mało jest zdjęć zimowych; lato 2015 przyniosło suszę, co między innymi skutkowało rekordowo niskimi stanami wody, co z kolei zmniejszyło żeglugę i w ogóle ruch na wodzie.

Jeziorsko - widzicie mnie na „ostrodze” rzeki, jak ryzykuję życie, żeby zrobić dla Was piękną fotografię?
Jak już wielokrotnie sygnalizowałem, wystawa, premiera książki oraz spotkanie autorskie odbędą się podczas Biennale Fotografii w Poznaniu, 14 listopada br. Czyli za kilka tygodni... Czasu jest bardzo mało, ale damy radę. Mam nadzieję, że damy radę. 

Muszę też zadbać o finanse całego przedsięwzięcia, ponieważ niestety forsa mi z nieba nie spada, więc za parę dni zacznę rozsyłać do wszystkich urzędów gmin, powiatów i województw, przez które płynie Warta, oferty na „wejście do projektu” i dofinansowanie mojego przedsięwzięcia. Przygotowałem dla nich cały „pakiet korzyści” z ofertą zakupu książek i skanem w wysokiej rozdzielczości jednej fotografii z ich terenu wraz licencją na nieodpłatne dowolne wykorzystanie, na czele. Sam jestem ciekaw, co z tego wyjdzie.

Jestem bardzo zadowolony z tego co zrobiłem, z zestawu, który powstał. Składa się ze zdjęć pojedynczych, ale głównie z panoram dwuelementowych. Są też trzyelementowe, a nawet czteroelementowa. „Pamiętniczek z fotografowania” w moim zamierzeniu miał zdać sprawę z moich intelektualnych i artystycznych zmagań z koncepcją na fotografowanie, a także opowiedzieć o przygodach w plenerze i w ciemni, o błędach, jakie popełniałem i o radościach jakie przeżywałem przez ostatnie miesiące. Chciałem, aby „808,2 km” było nie tylko do oglądania, ale też do czytania. Fotografie, jakie tutaj prezentuję, to nie te same fotografie, jakie znajdą się w książce i na wystawie, w rzeczywistości zostaną zaprezentowane w nieco innej postaci, więc to, co tu widzicie traktujcie tylko jako wglądówki. 

Ciążeń - jeden z ulubionych singli - krówki jadą rano na drugi brzeg na pastwisko: cóż za metafora losu Polaka-tułacza (a ostatnio uchodźców i imigrantów ekonomicznych) - za chlebem, za wielką wodę, na nieznany ląd, gdzie czeka wielka niewiadoma.

Poznań - jedna z ulubionych panoram 2-elementowych, młodzi imprezują nad Wartą w Kontener Art

Kostrzyn nad Odrą - ulubiona „trójeczka”: ujście Postomi do Warty (z lewej)
To na dzisiaj tyle. Już zapraszam w listopadzie do Poznania, do Arsenału i do Zamku, gdzie ma być spotkanie autorskie. Na razie przede mną mnóstwo pracy, z wywoływaniem odbitek włącznie. To będzie jazda! Wyobrażacie sobie oprawione w jedną ramę i jedno passepartout trzy odbitki 50x60 cm? Oczywiście odbite na barycie! Jak tylko przyjedzie zamówiony papier, zamykam się w ciemni na kilka dni. Żadne wino (nawet czerwone!) czy wódeczka nie będą mi potrzebne, bo i bez tego już jestem pijany. 






cdn...