wtorek, 14 sierpnia 2012

O czym będzie nowy numer „Kwartalnika Fotografia”?

Jak zwykle, będzie o różnych rzeczach, ale będzie też miał temat przewodni. Tym razem będzie to Afganistan. Jak wszyscy wiemy, od wielu lat nasi żołnierze są obecni w tym kraju, są tam zabijani i sami też zabijają. Wymyślając właśnie ten temat jako przewodni do „Kwartalnika” uderzyło mnie przede wszystkim to, że polscy artyści (różnych dyscyplin) raczej niechętnie podejmują ten temat. Są ważniejsze - równość kobiet i mężczyzn, tożsamość płciowa, aborcja, przemoc w rodzinie i inne. 
Tym, że nie wiedzieć czemu „walczymy” tam z nie wiedzieć kim o nie wiedzieć co (i to za swoje pieniądze), to już współczesnych artystów jakoś nie wzrusza. Mają ważniejsze sprawy na głowie. Nasz numer afgański oczywiście niczego nie zmieni i żadnej luki nie wypełni, ani nawet nie obudzi dyskusji, ale zróbmy chociaż coś. Pokażmy jak tam jest, pokażmy „wrogów”...
Jeszcze trwa nabór tekstów i zdjęć, dlatego nie chcę już dziś informować co będzie, bo parę rzeczy jest zamówionych i jeszcze powstaje, na inne czekamy i nie wiemy, czy się doczekamy... Mogę powiedzieć tylko tyle, że będą nie tylko materiały polskich autorów, ale też zagranicznych. Czytelnicy dowiedzą się też rzeczy niezwykłych o fotografii wojennej, żołnierskiej, też o żołnierskiej doli... Na pewno będzie ciekawie. A i oko będzie czym nacieszyć.
Cieszę się niezmiernie również na prezentacje poza-afgańskie, w tym na Portfolio Młodych, i na wszystko inne, co jak zwykle w „Kwartalniku Fotografia” można znaleźć.

Chcę również zapowiedzieć moje dzieło, które ukaże się jesienią, a może dopiero przed Świętami. Będzie to rzecz o zniszczonych i niszczejących nadal dworach wiejskich w Wielkopolsce. Ten cykl muszę zakończyć publikacją - jest zresztą ku temu świetna okazja - sto lat temu, w 1912, Leonard Durczykiewicz wydał swoje monumentalne „Dwory polskie w Wielkiem Księstwie Poznańskiem”. Zdjęcia już są, jeden ze wstępów się pisze...

Godzi się odnotować fakt historyczny, taki mianowicie, że otrzymałem od Tomasza Gudzowatego odbitkę autorską z cyklu o sportach tradycyjnych. Bardzo dziękuję, jest piękna. Czekała na mnie w Galerii pf w Centrym Kultury Zamek w Poznaniu, gdzie Gudzowaty miał w czerwcu wystawę. Szkoda, że była tak słabo rozreklamowana. Sam dowiedziałem się o niej w ostatnim momencie i cieszę się, że ją w ogóle zobaczyłem. Tyle barytów w jednym miejscu, to już dzisiaj absolutna rzadkość, no i sama fotografia też wysokiej próby. 

Odliczam dni do urlopu... jeszcze trzy tygodnie i wio! do Chorwacji, na dwa tygodnie. Wszyscy mi mówią, że tam jest pięknie. Wieczory spędzam przy stole - oglądam albumy fotograficzne, jakież to przyjemne... Nadav Kander, Edward Burtynsky, Karl Blossfeldt i wielu, wielu innych. Chciałbym mieć - na papierze - wszystkie albumy świata! I słuchać przy tym najlepszej muzyki. Wtedy już samemu nie trzeba fotografować, bo wszystko już zrobiono, tak pięknie... 

2 komentarze:

  1. wczoraj i dziś zrobiono już wszystko, ale jutro... nie zrobiono jeszcze nic ;)

    OdpowiedzUsuń