wtorek, 8 maja 2012

„Najpiękniejsza Książka Roku 2011” - mamy wyróżnienie!

Tak się cieszę!


Fragment pisma zawiadamiającego o wyróżnieniu


Pierwszy raz wysłaliśmy naszą publikację na konkurs piękności, dlatego tym bardziej cieszymy się, że mamy wyróżnienie. To sukces projektanta, Tomka Wojciechowskiego, ale także fotografa Andrzeja Jerzego Lecha, no i Wydawnictwa Kropka! Słowa uznania należą się również mecenasowi - Tomaszowi Kałużnemu, burmistrzowi Wrześni, który powstanie publikacji sfinansował, za odwagę, za zaufanie dla twórców dzieła. To rzadkie, bo przeważnie „władza wie lepiej”, też „co ładne”. W piątek w Pałacu Kultury i Nauki wręczenie nagród i wyróżnień. Ja będę wtedy na Festiwalu w Łodzi, więc wyróżnienia nie odbiorę, ale Tomek prawdopodobnie pojedzie... 

To takie ważne, aby publikowanie (powielanie, zwielokrotnianie, reprodukowanie) fotografii odbywało się w formie, która sama w sobie jest piękna, aby przedmiot, czyli album lub teka, pudło z luźnymi kartkami i inne, chciało się wziąć do ręki, żeby chciało się z „tym czymś” obcować, smakować je, wracać do niego. Jeśli już decydujemy się na formę papierową, to zróbmy wszystko, aby Czytelnik/Widz/Odbiorca (zawsze pisani z wielkiej litery!) owa konsumpcja była jakimś przeżyciem, doświadczeniem... czymś więcej niż zapoznaniem się z fotografią (jej obrazem, jej komputerową kopią, a nie nią samą) poprzez ekran, wyświetlacz. Chociaż reprodukcja poligraficzna nie jest doskonała, to w moim przekonaniu jest wiele bliższa oryginałowi, czyli odbitce na papierze, niż to, co wyświetlane jest na monitorze, czy wyświetlaczu. Z tego właśnie powodu - nadal drukowanie albumów fotograficznych ma sens. Dlatego nadal ludzie je kupują. Czyż nie?

W Paryżu kupiłem sobie w nadkanałowej księgarni Artbazar (reklamują się jako najlepsza na świecie księgarnia fotograficzno-dizajnerska) dwa albumy Burtynsky'ego „Oil” oraz Nadava Kandera Yangtze - The Long River. Jestem zauroczony tą fotografią. U Bogdana Konopki, który ma duży zbiór książek i albumów fotograficznych, obejrzałem sporo, trochę poczytałem - żeby zobaczyć i doczytać wszystko, co mnie interesuje, musiałbym zostać tam jeszcze z pół roku. Wyjeżdżałem - z tego powodu - trochę niezrealizowany, ale i tak szczęśliwy. Prawie tydzień w Paryżu, bez żadnych zobowiązań, obowiązków (oprócz sprawiania sobie przyjemności) - to niesamowite przeżycie. Prawie nie fotografowałem. Ale nie odmówiłem sobie paru migawek:


Od lewej: Tomasz Wojciechowski (fattombo), Leon Wojciechowski, 3 lata, Emilia Wojciechowska (mama Leona i żona Tomka), ja, Jola, moja żona - w tle Ogrody Tuillerie, leniuchy sobie siedzą


Widok z okna Bogdana Konopki na Rue de la Procession


Uwaga historycy fotografii: Wyjątkowo piękna panorama autorstwa Waldemara Ś., szczytowe osiągnięcie nowego dokumentu (chociaż prawy pion się „wali”, bo podniosłem lekko aparat)

Tak naprawdę ten pobyt w Paryżu upłynął mi pod wpływem cudownego małego człowieka, Leona, mojego wnuka i jego rodziców. Jeździł sobie hulajnogą po trotuarach, gadał po swojemu i po polsku z każdym, korzystał na maksa z placów zabaw, podrywał 3-latki... i zaprzyjaźniał się z 3-latkami płci męskiej. Byliśmy tak długo razem... Udało nam się przez 7 dni nie rozmawiać o pracy... Mam wspaniałe dzieci, tak wiele się od nich uczę.  


10 komentarzy:

  1. Gratulacje! Nagroda jak najbardziej zasłuzona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje :)

    PS Arcydziełem nowego dokumentu byłaby fota sarenki skaczącej między blokami z pyszczkiem koniecznie oświetlonym światłem flesza (słodkie czerwone oczęta)... A może są tam chociaż jakieś antysemickie napisy na starych citroenach? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. antysemickich napisów nie dostrzegłem, może chodziłem nie tam, gdzie trzeba... Tym, co mnie zdziwiło, to prawie niezauważalna kampania wyborcza, na ulicach nie było plakatów, bilbordów, ulotek, widocznie kampania odbywała się tylko w mediach...
    Dzięki za gratulacje za książkę AJL.

    OdpowiedzUsuń
  4. Albo jakiś szalecik z synagogą w tle? :)


    Ps. Szósty wpis od dołu (Mruczek):
    http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=561235&page=10

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście, można nieźle „pojechać” z tymi szaletami. W domu, gdzie mam „Niewinne oko nie istnieje” sprawdzę, jak Wojtek Wilczyk skadrował synagogę w Buku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo słuszności zarzutu dotyczącego kadrowania fotografii przedstawiającej synagogę w Buku komentarze dość mocno kąśliwe... Czy to aż tak bolesny temat?

    OdpowiedzUsuń
  7. no cóż... niewinne oko nie istnieje...

    OdpowiedzUsuń
  8. To prawda. Tak jak i z to, że fotografia to nie socjologia, z czym w 100% się z Panem zgadzam :)

    PS http://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Wiadomosci/Hollande-czy-Sarkozy-Francja-wybiera

    Jak schludnie powieszone ;) Zabawne, że tak tam, jak i tutaj politycy pokazywani są zazwyczaj na niebieskim tle. "Świętoszki"...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że te chwyty już nie działają...

    OdpowiedzUsuń